Glitter guitar czyli metamorfoza mojej gitary

Chwilę temu zamieściłam post z genezą, w której wyjaśniłam  skąd wzięła się u mnie chęć pokrycia mojej gitary tysiącami kryształków. Teraz postaram się szczegółowo opisać proces, dzięki któremu w domowych warunkach uzyskałam gitarę podobną do gitary Taylor.

1. Cyrkonie
Cyrkonie są podstawą, dlatego znalezienie ich uznałam za najważniejsze. Ciężko było mi ustalić jaka ilość i wielkość będzie mi niezbędna. Przez kilka dni przeszukiwałam internet po czym okazało się że znalezienie ok 6-7 tys w przestępnej cenie jest praktycznie nie możliwe.  Najtaniej wychodziło zamówienie bezpośrednio z Chin ze stron typu: aliexpress, ale wiązało się to z długim czasem oczekiwania oraz brakiem pewności co na 100% przyjdzie. Jednak po czasie stwierdzam, że gdybym ponownie poszukiwała takiej ilości cyrkonii to bez zastanowienia wybrałabym tę opcję.
 W końcu pojawiło się światełko w tunelu. Znalazłam aukcje na allegro, na której to zamówiłam 7 opakowań cyrkonii o wielkości 3,75mm. Byłam nastawiona na większe, ale nie udałoby mi się wtedy spełnić moich oczekiwań również w 100% (cena, ilość, wielkość, jakość). Szybko otrzymałam przesyłkę jednak znowu zaczęły się schody. Sprzedawca pomylił kolory więc  musiałam odsyłać i czekać na ponowną wysyłkę. Wszystko rozciągało się w czasie, a ja nie mogłam doczekać się aż zacznę pracę.
W końcu otrzymałam swoje właściwe cyrkonie. Dodam również w tym miejscu, że przeraziła  mnie ich ilość, która ostatecznie nie wystarczyła.  Potrzebowałam kolejne 7 tysięcy cyrkonii na drugą połowę.

(Poniżej ilość jaką pierwotnie otrzymałam)


2. Klej
Klej również okazał się trudnością. Nie znam się na pracach remontowych i ciężko było mi określić, który nada się najlepiej. Musiał być trwały, szybko zastygający , a przede wszystkim przeźroczysty. Oczywiście jak łatwo się domyślić nie udało mi się za wiele znaleść w internecie. Zwykle przede wszystkim klej nie był przeźroczysty. W końcu zdecydowałam się na klej do drewna co okazało się błędem, ale jakoś z tego wybrnęłam. Ze względu na to że kleiłam na lakier produkt nie trzymał się za bardzo pudła natomiast świetnie połączył się z cyrkoniami, dlatego kilka centymetrów od brzegu podkleiłam wszystko kropelką. Ciężko mi powiedzieć co będzie z tym dalej, ale wymyśliłam jeszcze plan C gdyby jednak to zawiodło.

(Edit: Styczeń 2017. Byłam ostatnio w Castoramie i znalazłam klej, który jest przeźroczysty i sklei nawet beton)




Klejenie zajęło mi mnóstwo czasu. Początkowo męczyłam  się z bolącymi  zatokami  na skutek wielogodzinnego zwisu  głowy nad gitarą. Ostatecznie najwygodniej kleiło mi się na łóżku gdzie odległość była najmniejsza i nic nie ograniczało moich ruchów.  Polecam  słuchanie do tego spokojnej muzyki np. klasycznej. Oglądnie filmu bardzo mi utrudniało zarówno nadążanie  za akcją oraz skupienie się na starannym przyklejaniu  cyrkonii.




3 Dodatkowe narzędzia, które okazały się mi niezbędne 

Kryształki są wielkości tych naklejanych na paznokcie, dlatego aby je sprawnie mocować  korzystałam z pęsety (do regulacji brwi).
Nie aplikowałam bezpośrednio kleju. Wylewałam sobie większą ilość na kawałek plastiku następnie moczyłam w nim pędzelek (do makijażu oczu tzw. języczkowy)





Koszty:

* Cyrkonie (ostatecznie na zewnętrzną stronę pudła trafiło ok 14-13 tys. Sporo zgubiłam)- 81zł

* Klej- 13zł/ 250ml

* pędzelek (miałam już wcześniej)- 10zł

* pęseta  (również miałam już wcześniej)- ok. 5zł

* później użyta kropelka- 10zl/ 2 opakowania

Razem (bez tego co posiadałam)= ok. 104zł



Najważniejsza część czyli MOJE RADY:

1. Polecam zamówić kryształki bezpośrednio z Chin. Jednak lepiej poczekać i wydać mniej. Ja i tak wyszłam na tym gorzej.

2. Zetrzeć lakier, ale ze względu, że zajmie to ok tygodnia i jest bardzo inwazyjne najlepiej pokryć gitarę srebrnym sprey'em. Dodatkowo polepszy to efekt i nie będzie widać prześwitującego drewna z bliska. Ze wzgledu na inną teksturę łatwiej wejdzie w reakcję z klejem.

3. Pomęczyć się i znaleść klej, który klei dosłownie wszystko. Może komuś się uda. Ja na dany moment nie mam wiedzy, a nie miałam również ochoty jeździć kilka dni po sklepach. (Tak jak uzupełniłam wyżej. Taki klej jest w Castoramie)

4. Znaleść sobie kogoś do pomocy, kogoś kto równocześnie będzie kleił  drugą stronę. Przyspieszy to pracę o połowę czasu. Mi kilka godzin pomagała koleżanka, ale szybko zrezygnowała. To jest na prawdę męczące.

Ja nie żałuję. Wiem, że gdybym  tego nie zrobiła rozmyślałabym o tym przez resztę życia. Warto było się przekonać.  Mam nadzieję,  że gitara trochę czasu wytrzyma, a moje doświadczenie komuś pomoże :)


DŹWIĘK GITARY NIE ULEGŁ ZMIANIE.

2 komentarze:

  1. No proszę, trochę ponad stówkę (jeśli ktoś ma kilka materiałów w domu jak Ty) i da się kompletnie spersonalizować swój instrumencik. Ładnie to wygląda, a nie wygłusza trochę pudła, ani nie odciska/przykleja się do rączek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz :) Nic się jej nie dzieje na szczęście. Ucierpiała tylko jedna struna podczas tych tortur :) Jej żywot trwa bez zmian.

      Usuń

A Ty co o tym myślisz?



Copyright © 2016 Gitara i szpilki , Blogger