Jesiennie wieczory z muzyką i książką

Jesiennie wieczory z muzyką i książką
Jesień w tym roku przyszła bardzo szybko. Możecie mi wierzyć lub nie, ale rok temu, dokładnie jedenastego września chodziłam w cieniutkiej sukience i w okularach przeciwsłonecznych. Pamiętam to ze względu na to że rozpoczynałam nową pracę. Dzisiaj jest dwanaście stopni, a ja jestem przeziębiona i zmarznięta. Moje koty z nostalgią mijają zimne grzejniki, a ja oczekuję nowej dostawy książek!


PS. Moje koty możecie zobaczyć na blogu w ich prywatnej sesji zdjęciowej 😼 (Wyszła mruczaśnie!)









Drodzy uczniowie- ogromnie wam współczuję, zwłaszcza w poniedziałki. Pobudka rano, a potem stanie w zimnie i wietrze na przystanku, jeszcze zanim zrobi się jasno jest prawdziwą oznaką męstwa życiowego! Zanim się jednak obejrzycie będą święta i ferie. Dacie radę, prawda?








Kiedy wieczorami jest okropnie zimno lepiej nie wychodzić z domu. A po co? Wystarczy dobra książka lub muzyka, a świat na nowo ożywi się barwami lata. Rozumiem, że w dobie internetu to o czym piszę wydaje się dziwne. Przecież można włączyć Youtube, albo jakiś film na Netflixie. Jednak czy nie warto byłoby bardziej uruchomić wyobraźnię? Wykreować własny świat za pomocą słów i dźwięków oraz rzucić się w wir nieskończonej ilości historii? Inaczej zginiemy w tłumie cyberludzi!





Moje propozycje książek na jesienne wieczory:



“ Słowik” Kristin Hannah
Jest to powieść opisująca  fikcyjną historię dwóch sióstr, żyjących podczas drugiej wojny światowej we Francji. Isabelle i Vianne to dwa różne światy. Młodsza jest pełna zapału do walki i pomocy rozbitym lotnikom, starsza zaś pragnie jedynie powrotu męża z frontu oraz ochrony siebie i dziecka. Sprawa komplikuje się, w momencie, w którym Vianne musi przyjąć pod swój dach wroga, a młodszą siostrą zaczyna interesować się Niemiecki wydział!


Jak wyglądała okupacja we Francji? Czy siostry odnajdą wspólny język? Czy mąż Vianne powróci z wojny? Czy Isabelle uda się ocalić komuś życie?


Osobiście zakończenie książki doprowadziło mnie do łez. Były momenty, że odkładałam ją i nie byłam w stanie kontynuować. To lektura pochłaniająca bez reszty. Serce zabije wam mocniej niejednokrotnie.








“Marsjanin” Andy Weir



Mark jest jednym z uczestników misji na Marsa. Podczas burzy piaskowej zostaje ranny, a cała załoga decyduje się zostawić go na planecie, ponieważ jest święcie przekonana, że mężczyzna nie żyje. Kiedy budzi się osamotniony, oddalony o niemożliwą ilość kilometrów od domu, zdaje się że jest skazany na pewną śmierć.



Czy heroiczna walka podjęta o przetrwanie pomoże mu przetrwać kilka lat do następnej wyprawy innej załogi? Skąd weźmie tlen i pożywienie? Czy uda mu się skontaktować z ziemią, mieszkając w Habie z uszkodzoną łącznością?




Bohater ma niezwykłe poczucie humoru. Będąc sam na obcej planecie prowadzi dziennik, w którym żartuje sobie, kiedy to jego dni są policzone. Ta historia pokazuje, że warto walczyć, niezależnie od tego ile procent szansy mamy!







“Carrie” Stephen King



Groza naznaczona pierwszą krwią! Carrie to niezbyt urodziwa nastolatka, prześladowana w szkole. Szydzą z niej uczniowie, ale nawet sami nauczyciele czasami nie potrafią się zahamować. Ludzkie okrucieństwo jest nieograniczone. Podczas szkolnego balu dziewczyna nie wytrzymuje i postanawia dać nauczkę swoim prześladowcom. Czy wspomniałam już o zdolnościach telekinetycznych, Carrie? Jeśli nie to wyobraźcie sobie jakie spustoszenie jest stanie wyrządzić takie połączenie w małym miasteczku.



Jak daleko posunie się w zemście? Co sprawiło, że akurat w połowie szkolnego balu Carrie nie wytrzymała przemocy, będąc prześladowaną przez całą edukację? Czy ktokolwiek w mieście był po jej stronie? Jakie skutki przyniosą wydarzenia z czerwcowej imprezy? I dlaczego religijna fanatyczka- matka Carrie według mnie jest najgorszym złem z całej powieści?



Podczas lektury czułam się z jednej strony adwokatem, a z drugiej prokuratorem. King ma to do siebie, że potrafi oddać motywy działania obu przeciwników, w taki sposób, że osąd jest trudny. Czytając jesteśmy pewni co jest złe, ale z drugiej strony wiemy jak wyglądały motywy katów.







“Pierwszych piętnaście żywotów Harry’ego Augusta” Claire North


Harry nie umiera na zawsze. Harry powraca jak feniks z popiołów. Jego życie kończy się i zaczyna na nowo. Mało tego- w wieku młodzieńczym powraca mu pamięć z poprzednich żyć. Gdy nadchodzi moment jedenastej śmierci, dostaje informacje, że świat kończy się i jako jedyny może go ocalić przed zagładą.



Czy Harry uratuje świat przed zagładą? Czy przeżycie swojego życia na nowo pozwala na naprawienie błędów? Czy ludzi z jego przypadłością było więcej? Czy na prawdę został skazany na wieczną egzystencję w zawieszeniu w czasoprzestrzeni?



Historia Harry’ego toczy się w latach wojennych. Jest to mieszanka sci-fi, prawdziwych wydarzeń oraz życia np. na terenie ZSRR. Czytając przypomniał mi się film “Efekt motyla”. Nie jest to łatwa lektura, brakuje tu chronologii. Często robi się chaotycznie, jednak warto zadać sobie trudu, aby potem zastanowić się czy aby na pewno cofnięcie czasu pozwoliłoby nam na naprawę naszych błędów. Przy okazji bardzo polecam powyższy film :)








Dzielę się z wami muzyką, którą ostatnio słuchałam. Nie chciałam dodawać niczego popularnego, ponieważ mija się to z celem. Mam nadzieję, że coś wpadnie wam w ucho 😋



 Taylor Swift- All too well (Autumn leaves falling down like pieces into place)









Ralph Kamiński- Podobno (To wymiata i wcale nie podobno!!😍)





Little Mix- Beep beep (Słuchałam tego dzisiaj i mnie bawi, więc wam wstawiam 😝😆)






 Milky Wishlake- Nie ma nas (To ma coś w sobie. Prawda?😌)







Grace VanderWaal- Gossip Girl (Potraficie wyobrazić sobie, że taki utwór sworzyła 13-latka?😯😯)












Copyright © 2016 Gitara i szpilki , Blogger